Piotr Kosek: "The answer lies in the brutal laws of optics. We are talking about an object 500 astronomical units away from the sun. Sunlight has to trave..." — True
📅 13.02.2026 · Planeta X istnieje? Nowy trop z danych sprzed 40 lat -... · 👁️ 4
True. Piotr Kosek's claim is true. According to the laws of optics, the brightness of an object that does not emit its own light but only reflects starlight (like a planet) decreases proportionally to the fourth power of the d...
"The answer lies in the brutal laws of optics. We are talking about an object 500 astronomical units away from the sun. Sunlight has to travel there, which takes many hours, reflect off the planet, and return to us. And here physics enters with its merciless inverse square law, and in this case, the inverse fourth power. Normally, the brightness of a light source decreases with the square of the distance. If you move a light bulb twice as far away, from our perspective, it will appear four times dimmer. Simple. But in the case of a planet that does not emit its own visible light, but only reflects the light of a star, we get a double effect here. First, the light weakens by the square of the distance as it travels to the planet. Then, that meager reflected light must return to us and weakens again, another square. As a result, the brightness of the object decreases proportionally to the fourth power of the distance. An object that is 10 times further away is not 100 times dimmer, but 10,000 times dimmer. That is why searching for Planet Nine using optical telescopes that capture visible light is a true astronomical nightmare." "Odpowiedź leży w brutalnych prawach optyki. Mówimy o obiekcie oddalonym o 500 jednostek astronomicznych od słońca. Światło słoneczne musi tam dolecieć, co zajmuje mu grube godziny, odbić się od planety i wrócić do nas. I tu wkracza fizyka ze swoim bezlitosnym prawem odwrotnych kwadratów, a w tym przypadku odwrotności czwartej potęgi. Standardowo jasność źródła światła spada wraz z kwadratem odległości. Jeśli oddalicie żarówkę dwa razy dalej, no to z naszej perspektywy będzie się wydawała, że świeci cztery razy słabiej. Proste. Ale w przypadku planety, która nie świeci własnym światłem widzialnym, a jedynie odbija światło gwiazdy, dostajemy tutaj podwójnie. Najpierw światło słabnie lecąc do planety, do kwadratu. Potem to marne odbite światło musi wrócić do nas i znowu słabnie, czyli kolejny kwadrat. W efekcie jasność obiektu spada proporcjonalnie do czwartej potęgi odległości. Obiekt, który jest 10 razy dalej, nie jest 100 razy ciemniejszy, tylko 10 000 razy ciemniejszy. Dlatego szukanie planety numer 9 za pomocą teleskopów optycznych, które wyłapują światło widzialne, to prawdziwy astronomiczny koszmar."
Predictions closed
Source (proof)
Plays from the quoted momentVerification
Analysis generated with AI ProFor informational purposes only. Not investment, financial, legal or tax advice. Full disclaimer
Community Arguments (AI Feedback)
Log in to use this feature
Login…Bez trzeciego masywnego gracza w tym układzie matematyka po prostu się nie spina. Skoro więc wiemy, gdzie patrzeć i czego szukać, to dlaczego wcześniej nie byliśmy w stanie zrobić zdjęcia tej planety w wysokiej rozdzielczości? Dlaczego teraz też nie jesteśmy? Dlaczego musimy grzebać w danych z lat 80 i obserwować jakieś pojedyncze piksele? Odpowiedź leży w brutalnych prawach optyki. Mówimy o obiekcie oddalonym o 500 jednostek astronomicznych od słońca. Światło słoneczne musi tam dolecieć, co zajmuje mu grube godziny, odbić się od planety i wrócić do nas. I tu wkracza fizyka ze swoim bezlitosnym prawem odwrotnych kwadratów, a w tym przypadku odwrotności czwartej potęgi. Standardowo jasność źródła światła spada wraz z kwadratem odległości. Jeśli oddalicie żarówkę dwa razy dalej, no to z naszej perspektywy będzie się wydawała, że świeci cztery razy słabiej. Proste. Ale w przypadku planety, która nie świeci własnym światłem widzialnym, a jedynie odbija światło gwiazdy, dostajemy tutaj podwójnie. Najpierw światło słabnie lecąc do planety, do kwadratu. Potem to marne odbite światło musi wrócić do nas i znowu słabnie, czyli kolejny kwadrat. W efekcie jasność obiektu spada proporcjonalnie do czwartej potęgi odległości. Obiekt, który jest 10 razy dalej, nie jest 100 razy ciemniejszy, tylko 10 000 razy ciemniejszy. Dlatego szukanie planety numer 9 za pomocą teleskopów optycznych, które wyłapują światło widzialne, to prawdziwy astronomiczny koszmar. Przeglądy takie jak Cwicky Transient Facility czy Dark Energy Survey spędziły lata na czesaniu nieba i nie znalazły kompletnie nic. Dlatego właśnie podejście zespołu z Tajwanu, czyli szukanie ciepła i podczerwieni, a nie światła odbitego, jest tak genialne. Planeta świeci podczerwieni własnym wewnętrznym ciepłem, więc tu spadek jasności jest tylko…